Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Ekipa do zadań specjalnych

Ekipa do zadań specjalnych

    Ostatnio ktoś zapytał mnie czy na zajęcia z dziećmi zawsze biorę tę samą maskotkę…

    Odpowiedź jest prosta. NIE!
    I nie jest też tak, że biorę akurat tę, która wpadnie mi w rękę.

    W świecie maskotek nie ma przypadków.

    Poznajcie więc ekipę do zadań specjalnych! Niezastąpioną i niepowtarzalną.

    Może jednak, zanim przedstawię tych gigantów ze zdjęcia, napiszę w ogóle dlaczego maskotka to genialny sposób na pracę z dziećmi.

    Dzieci lubią maskotki. Są miękkie, kojarzą się z ciepłem, przyjaźnią, i przytulankami z dzieciństwa. Ale nie tylko. „Czasem łatwiej powiedzieć coś maskotce niż drugiemu człowiekowi” usłyszałem na jednych zajęciach. Lub jak śpiewała Kasia Nosowska (HEY) „niekochane dzieci tulą misie”. Przykre ale prawdziwe.

    Największy błąd czasów Covida? Wycofanie maskotek ze szkół, przedszkoli itp., bo były „niedezynfekowalne”. Na szczęście wróciły.

    Maskotki są super. Szczególnie jeśli nie są przypadkowe. A te nie są.

    Pierwszy od lewej. Janusz. Choć czasem dostaje inne imię. Odpowiada w ekipie za atmosferę. Szczególnie w klasach 7 i starszych czyli u dzieci, które pamiętają memy z Nosaczem polskości. Od razu robi się luźniej. Po prostu nikt się nie spodziewa, Janusza, gdy mówię, że mam ze sobą pomocnika.

    Dwóch kolejnych asów nie trzeba raczej przedstawiać.

    Olaf. Uroczy bałwanek z Krainy Lodu. Zupełnie nieprzypadkowo w ekipie. Bierze udział w zajęciach dotyczących emocji. Dlaczego? Bo nikt tak jak on nie był emocjonalny. Był radosny i smutny, miał pełno energii i był wyczerpany, kochał i potrafił się dąsać. Pełen sprzeczności a jednak mega pozytywny. Dzieci go uwielbiają.

    Różowa Pantera. Największa maskotka. Jej długie ręce, nogi i ogon idealnie sprawdzają się w zajęciach, w których trzeba pokazać dzieciom jak wykonuje się coś rękoma. Może służyć jako „partner” rozmowy lub jakiegoś konkretnego zadania, ponieważ da się ją posadzić na krzesełku przy szkolnej ławce. Dzieci lubią tłumaczyć Panterze np. jak się koloruje lub jak się pisze… a wiadomo, czasem najlepszą metodą nauki jest tłumaczenie komuś innemu tego, czego samemu trzeba się nauczyć.

    I ostatnia postać naszej maskotkowej ekipy. Kolorowa Sowa. Ostatnio nazwana przez dzieci Czesiem. Bierze udział przede wszystkim w zajęciach integracyjnych oraz w tych dotyczących bajek terapeutycznych. Ta mądra w ekipie. Pokazuje dzieciom jak nieistotny jest wygląd czy bogactwo. Uczy dzieci, że każdy z nas jest tak samo fajny i że każdy z nas ma mocne strony, którymi potrafimy dzielić się z innymi.

    Maskotka to przede wszystkim łatwiejszy kontakt z dzieckiem. Nawet często z tym, które uważa się za dorosłe. Bo jak to śpiewał kiedyś Zeus: „nieważne jaki bój toczymy ze światem… będziemy zawsze dziećmi…”