Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Napis na księżycu

Napis na księżycu

    Napis na księżycu

    Czyli o tym jak i dlaczego nie można lekceważyć żadnego, nawet najbardziej szalonego pomysłu.

    Napis na księżycu… Brzmi absurdalnie? Nietypowo? I o to chodzi!

    Kilka dni temu prowadziłem szkolenie dla wolontariuszy w Krakowie. Podczas ćwiczenia burzy mózgów zastanawialiśmy się wspólnie nad tym, co zrobić, by zachęcić młodych ludzi do wolontariatu.

    Burza mózgów polega na tym, by w krótkim czasie rzucić jak najwięcej pomysłów. Chodzi w niej również o to, by, przynajmniej w pierwszej fazie, nie myśleć o ograniczeniach czy realności tych pomysłów. Głupie, szalone, nierealne, dziwne pomysły jak najbardziej wskazane.

    Pomysł to pomysł.

    Wybór najlepszego, najbardziej możliwego do realizacji następuje później.

    Wśród pomysłów na przekazanie młodym ludziom idei wolontariatu pojawił się właśnie ten „napis na księżycu”. Początkowo niezrozumiany, może lekko potraktowany ironicznie i z dystansem jednak…

    Na szkoleniu wielokrotnie mówiłem, że każdy pomysł jest warty zauważenia i rozpatrzenia. Jeśli damy sobie czas na to, by nas popracował, możemy dojść do naprawdę super rozwiązań

    NAPIS NA KSIĘŻYCU

    Kiedy po spotkaniu wróciłem do domu i usiadłem do podsumowania szkolenia zapaliła mi się lampka w głowie. Wręcz nie mogłem wyjść z zachwytu. Napisałem do wolontariuszy, że…

    Napis na księżycu – to genialny pomysł…

    Na początku nie do końca wiedzieli, o co mi chodzi. Co w tym takiego genialnego?

    I nie, nie jestem minionkiem, który ukradnie księżyc i coś na nim napisze… Nie jestem jednym z dwóch, co ukradli księżyc, nie lądowałem na księżycu… a jednak umieszczenie napisu na księżycu uważam za bardzo realny i genialny pomysł…

    Dlaczego? Bo mieszkam w Krakowie…

    I nie chodzi o to, że mam wybujałe ego, że myślę nierealnie, że smok mnie ogniem poparzył w głowę…

    Mieszkam w Krakowie, a tu księżyc świeci inaczej… nawet bardzo nietypowo… dlaczego? Bo w Krakowie czasem mamy dwa księżyce.

    Serio…

    Każdy, kto był w Krakowie wie, że jedną z atrakcji turystycznych jest balon napełniany helem. Można z niego podziwiać panoramę Krakowa. A przy dobrej pogodzie również inne, odległe miejscowości. Ten balon unosi się również jak jest ciemno. I wtedy świeci…

    Ciepło, cieplej, gorąco…

    Święcący balon, uniesiony pod niebo wygląda jak księżyc…

    Wystarczy tylko nie odrzucić pomysłu, dać mu popracować, poszukać powiązań, elementów wspólnych, uruchomić wyobraźnię… trochę chęci i czasu…

    I tak od absurdalnego pomysłu „napis na księżycu” możemy dojść do przyciągającej uwagę, super reklamy umieszczonej na balonie z helem…

    Jakie to proste, jakie to genialne!