Przejdź do treści
Strona główna » Blog » To tylko jedna kreska

To tylko jedna kreska

    Pisałem ostatnio o jednym z ćwiczeń, które lubię wykonywać podczas warsztatów. Kończenie historii.

    Dziś opiszę kolejne. Również związane z kończeniem. Tym razem jednak nie będzie to dopisywanie zakończenia opowieści. Dziś zajmiemy się rysunkiem.

    Rysunkiem, który ma początek, ale nie ma końca.

    Lubię to ćwiczenie ponieważ w prosty sposób pokazuje jak tkwimy w schematach. Jak coś czego się nauczyliśmy w dzieciństwie tkwi w nas przez całe życie.

    Zawsze robię to na początku zajęć. Dobry wstęp do tego, że warto się wysilić i walczyć o swoją kreatywność.

    Do rzeczy.

    Gdy chcę wykonać to ćwiczenie, rozdaję uczestnikom warsztatów czyste kartki. Następnie mówię im i pokazuję jak ma wyglądać początek rysunku. Po prostu, kreślę na tablicy kilka przypadkowych kresek umieszczonych w dowolnym miejscu. Różne długości, różne formy. Jedne proste, drugie krzywe.

    Kilka przypadkowych i tę jedną, celową. Tę jedną kreskę, która zdradza wszystko.

    Proszę, by w rogu kartki namalowali łuk. Od jednego brzegu do drugiego.

    Dopiero wtedy mówię im, że mają dokończyć rysunek. Wcześniej nie zdradzam co to będzie.

    A może… wykonaj to ćwiczenie. Nie czytaj dalej tylko narysuj to, co opisałem powyżej i dokończ rysunek. Choć Ty już wiesz, że gdzieś czai się podstęp.

    I wiecie co?

    99 procent ludzi kończy rysunek w taki sposób, że z przypadkowych kresek powstają domki, drzewa, pieski, drogi itp…

    Niby nic dziwnego. Przecież mieli dokończyć rysunek…

    Jednak… Ciekawy jestem jakby go dokończyli, gdyby nie ten łuk w rogu kartki…

    Dlaczego? Ponieważ łuk w rogu kartki zdecydowanej większości ludzi kojarzy się ze słońcem. Nic innego nie przychodzi im do głowy… a to już determinuje resztę rysunku… Bo skoro słońce to i drzewka i domek i droga i piesek…

    Zawsze oczywiście pytam dlaczego takie rysunki powstały. Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć sensownie dlaczego zamienili akurat łuk na słońce. Standardowe odpowiedzi to „zawsze się tak rysowało”, lub „co innego miałoby tam być?”.

    Oczywiście tłumaczę podczas warsztatów, że to właśnie utkwienie w schemacie nie pozwoliło nam znaleźć innej odpowiedzi.

    Ludzie w szoku.

    A w sumie, nic nowego pod słońcem.