Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Znamy się na wszystkim

Znamy się na wszystkim

    Ostatnio podczas spotkania z rodzicami, w jednej ze szkół podstawowych, mówiłem o zagrożeniach wynikających z nadmiernego używania social mediów. Zastanawialiśmy się nad tym co dobrego lub co złego zrobiły z nami social media.

    Wniosków wiele. Napiszę o jednym.

    Staliśmy się znawcami wszystkiego. Komentujemy co się da. Nawet nie mając pojęcia o czym piszemy.

    Dlaczego tak jest?

    Tutaj podobnie. Wniosków wiele. Napiszę o jednym.

    Celebryci.

    Ci się dopiero znają na wszystkim.

    Media.

    Dały „gwiazdom” głos. W każdej sprawie.

    Niestety.

    Gdy coś się dzieje na polskiej granicy media za eksperta podrzucają nam aktorów. Nie pytają już o zdanie generałów wojskowych czy ludzi związanych z bezpieczeństwem międzynarodowym  lub znajomością obcych kultur. Pytają gwiazd…

    Gwiazdy mówią głośniej, ich głoś jest słyszalny… szkoda tylko, że nikt nie zadał sobie pytania czy to rzeczywiście głos czy tylko bełkot, żeby bić pianę…

    Gdy chodzi o szacunek do zwierząt, nie pytamy biologów, zoologów itp. Znowu pytamy kogo? Tak. Właśnie tak, aktorów…

    Gdy chodzi o aborcję czy covida również nie pytamy lekarzy, profesorów biologii i speców od chorób zakaźnych. Znowu zdanie narzucają nam gwiazdy…

    Gdy chodzi o pijanych kierowców… tutaj jakoś gwiazd o zdanie nie pytamy…

    Gwiazda to gwiazda, nikt inny… płacę za bilet na koncert czy do kina… tyle ich roli…

    Ale nieważne… Cała ta refleksja zmierza ku temu, że świat idzie w dziwną stronę. Media stworzyły nam iluzję, że bezkarnie możemy się wypowiedzieć o wszystkim. Niestety często niezbyt kulturalnie.

    A gdyby tak jednak ograniczyć wolność słowa? Trochę jak w grze komputerowej…

    Odblokujesz możliwość wypowiedzi na dany temat dopiero gdy wykonasz zadanie:

    – o kierowcach autobusów miejskich dopiero po trzech dniach jazdy autobusem przegubowym po wąskich drogach i wysłuchaniu tysiąca niezadowolonych z twojej jazdy pasażerów…

    – o ratownikach medycznych dopiero po tygodniu spędzonym w karetce, wzywanej do najcięższych przypadków…

    – o nauczycielach po spędzeniu miesiąca pod tablicą, na zebraniu z rodzicami i wycieczce szkolnej…

    – o obsłudze sklepu po spędzeniu tygodnia na pchaniu i wyładowywaniu palet wśród klientów i bez większych przerw na „siku”…

    – o rolnikach po tygodniu wyrzucania krowich placków z obory…

    – o kurierach po tygodniu wnoszenia paczek w blokach bez windy i słuchaniu, że zaparkowałeś jak…

    Można by tak wymieniać i wymieniać… Ale, no właśnie… znasz się na tym wszystkim?